Grzybobranie w nadmorskich borach: leśne skarby wokół Smołdzina

24 min czytania
Fot. Holger Krisp, CC BY 3.0, via Wikimedia Commons

Są poranki, kiedy wychodzisz z Różanych Domków, zanim jeszcze rosa obeschnie z trawy, i czujesz w powietrzu zapach żywicy zmieszany z wilgocią ściółki — głęboki, żywiczny, nieco grzybny. To nie przypadek. Bory sosnowe, które otaczają Smołdzino i rozciągają się przez całe wybrzeże od Rowokołu aż po Łebę, należą do najlepszych grzybowych siedlisk w Polsce. Jesień w tym miejscu to sezon prawdziwek, podgrzybków, maślaków i kurek — a kosz pełen leśnych skarbów przyniesiony do domku jest jedną z najbardziej satysfakcjonujących rzeczy, jakie możesz tu zrobić. Rano wychodzisz za bramę, las jest o dwa kroki, ściółka miękka pod stopami i cisza, którą od czasu do czasu przerywa szum sosen w wietrze i odległy głos dzięcioła. Wracasz godzinę lub dwie później z koszem, który pachnie lasem, i wieczorem zamieniasz się w kucharza. W tym artykule opowiemy ci, dlaczego sosna tak sprzyja grzybom, kiedy najlepiej ruszać w las, co tu rośnie, gdzie zbierać zgodnie z przepisami — i jak zaplanować leśną wyprawę tak, żeby bezpiecznie wrócić z pełnym koszem.

Dlaczego bory sosnowe sprzyjają grzybom

Żeby zrozumieć, dlaczego okolice Smołdzina są tak wyjątkowe dla grzybiarzy, trzeba przez chwilę pomyśleć o tym, co tak naprawdę rządzi grzybobraniem — bo nie jest to tylko kwestia szczęścia ani odpowiedniej pory roku. Las, w którym zbierasz grzyby, musi spełniać konkretne warunki siedliskowe, a nadmorskie bory sosnowe Wybrzeża Słowińskiego spełniają je doskonale.

Po pierwsze, sosna zwyczajna dominuje tu jako gatunek. W okolicach Smołdzina, Łeby i całego pasa wydmowego Słowińskiego Parku Narodowego i terenów przyległych sosna stanowi ponad osiemdziesiąt procent drzewostanu — a to właśnie z sosną wchodzi w relacje mikoryzowe wiele z najbardziej cenionych gatunków grzybów jadalnych. Borowik szlachetny, podgrzybek brunatny, maślak zwyczajny, koźlarz sosnowy — wszystkie te gatunki tworzą z korzeniami sosny specyficzny układ symbiotyczny zwany mikoryzą, w którym grzyb dostarcza drzewu minerały i wodę z gleby, a drzewo odwzajemnia się cukrami. Ten układ jest kluczowy: bez mikoryzowego partnera drzewo rośnie słabiej, grzyb nie owocuje. Stare, nieprzerywanego drzewostany sosnowe — a takie dominują w tej okolicy — są szczególnie bogate w owocniki grzybów, bo relacje mikoryzowe mają tu czas rozwinąć się przez dziesiątki lat.

Po drugie, gleba ma znaczenie. Piaszczyste, przepuszczalne podłoże charakterystyczne dla pobrzeża Bałtyku — te same piaski, które tworzą wydmy i plaże — szybko oddaje nadmiar wody po deszczu, ale jednocześnie zatrzymuje wilgoć głębiej w ściółce. To idealne warunki dla grzybni, która nie toleruje ani przesuszenia, ani stagnacji wody. Ściółka sosnowa, zbudowana głównie z igliwia, szyszek i chrobotków (porostów naziemnych), jest lekka i kwaśna, co odpowiada wymaganiom wielu gatunków grzybów borowych.

Po trzecie, klimat nadmorski wprowadza równowagę temperatury i wilgotności, która w innych częściach Polski jest rzadsza. Jesień na Wybrzeżu Słowińskim jest zazwyczaj cieplejsza i dłuższa niż w głębi lądu — temperatury powyżej dziesięciu stopni Celsjusza utrzymują się często do końca października, a deszcze jesienne są bardziej regularne niż w środkowej Polsce. Dla grzybiarza oznacza to, że sezon jest tu dłuższy, a warunki do owocowania są utrzymywane przez więcej tygodni w roku.

Wreszcie — rozległość borów. W okolicach Smołdzina las jest wszędzie i jest dostępny z poziomu ścieżki. Wychodzisz za bramę, skręcasz w leśną drogę i w ciągu kilku minut jesteś w miejscu, gdzie od dziesięcioleci nikt systematycznie nie grzybobrał. To rzadkość w Polsce — bory nadmorskie są zdecydowanie mniej uczęszczane przez zbieraczy niż lasy w centrum kraju czy na Podlasiu, co oznacza, że grzyby, zanim je znajdziesz, mają czas urosnąć spokojnie i osiągnąć pełną dojrzałość.

Fot. Krajobrazowy, CC BY-SA 3.0 PL, via Wikimedia Commons

Kiedy ruszać na grzyby

Pytanie o termin to pytanie, które grzybiarze zadają od zarania dziejów i na które odpowiedź nigdy nie jest stuprocentowo pewna — bo las żyje swoim rytmem, a grzyby mają własny plan. Można jednak podać kilka praktycznych reguł, które w nadmorskich borach sprawdzają się niezawodnie.

Sezon grzybowy w okolicach Smołdzina podzielić można na dwa główne okresy. Pierwsze, mniej spektakularne wysypy zdarzają się latem — od końca czerwca do sierpnia, jeśli lato jest deszczowe. W tym czasie dominują maślaki i podgrzybki, trafia się borowik, ale nie ma go w takich ilościach, jak jesienią. Letnie grzybobranie jest bardziej nieprzewidywalne — lato bywa suche, a wtedy las milczy. Jeśli natomiast lipiec i sierpień są wilgotne z regularnym opadami, wysyp może być bardzo intensywny.

Prawdziwy sezon zaczyna się późnym latem i trwa przez całą jesień. Przełom sierpnia i września to czas, kiedy w borach pojawia się wszystko naraz: borowiki szlachetne i sosnowe, podgrzybki brunatne, kurki, maślaki, koźlarze — kompletna paleta grzybów jadalnych. Wrzesień jest zwykle najlepszym miesiącem: jeszcze ciepło, już wilgotno, las jest nasycony wilgocią po letnich opadach. W październiku, jeśli nie przyszły przymrozki, grzybobranie trwa w najlepsze — chłodniejsze noce spowalniają rozkład owocników i grzyby trzymają się dłużej w dobrej kondycji.

Podstawowa zasada, którą zna każdy doświadczony grzybiarz: ruszaj po deszczu. Nie od razu następnego dnia — owocniki potrzebują czasu, żeby wyrosnąć. Najlepiej dwa lub trzy dni po deszczu, gdy gleba wciąż jest wilgotna, ale woda już wsiąkła. Jeśli deszcz był po dłuższej suszy, pierwsze wysypy mogą być spektakularne: grzyb "czeka" pod powierzchnią gleby w postaci grzybni, gotowy do owocowania, i gdy wreszcie dostaje wodę, wyrywa do przodu z niezwykłą energią. Po takim deszczu na suchy las trafić można na prawdziwe grzybowe pola — borowiki stojące co kilka kroków, dywany kurek między chrobotkami.

Pora dnia też ma znaczenie. Rano jest najlepsza — nie tylko dlatego, że inne osoby jeszcze śpią (choć to też argument), ale przede wszystkim dlatego, że grzyby są wtedy najświeższe i najlepiej widoczne w porannym świetle. Gdy słońce jest nisko, jego promienie pada ukośnie pod drzewa i oświetla owocniki z boku, sprawiając, że wyglądają wyraźnie na tle ściółki. W południe, gdy słońce świeci z góry, grzyby wtapiają się w kolor igliwia i są znacznie trudniejsze do dostrzeżenia. Warto wstać przed siódmą rano i ruszyć w las — i to nie jest wiele wyrzeczeń, jeśli budzisz się już wśród sosnowego boru.

Pamiętaj też o pogodzie w dniu wyprawy. Grzybobranie w deszczu jest możliwe, ale nieprzyjemne i mało efektywne — mokre grzyby szybciej się psują w koszu, a widoczność pod mokrymi koronami jest ograniczona. Najlepsze warunki to pochmurne, ale suche niebo, temperatura między dziesięć a osiemnaście stopni, lekki wiatr. Takie dni w okolicach Smołdzina zdarzają się przez całą jesień.

Co tu rośnie

Bory sosnowe wokół Smołdzina i nadmorskie lasy Wybrzeża Słowińskiego są bogate w gatunki, i to gatunki, które grzybiarze cenią najbardziej. Zrobimy ci krótki przegląd tego, czego możesz się spodziewać.

Borowik szlachetny (prawdziwek, Boletus edulis) to bez wątpienia gwiazda każdego polskiego grzybobrania i tutaj też on stoi najwyżej w hierarchii. Ma charakterystyczny brązowy kapelusz o barwie kakaowej do ciemnobrązowej i grubą, beczułkowatą nóżkę z jasną siateczką. Miąższ biały lub kremowy, na przekroju nie zmienia barwy (to ważna cecha odróżniająca go od gatunków trujących). Zapach przyjemny, lekko grzybowy. Borowik rośnie głównie pod sosnami i świerkami, lubi stare drzewostany, pojawia się od lata do późnej jesieni. W nadmorskich borach trafisz na niego w różnych rozmiarach — od małych guziczków po wielkie okazy, których kapelusze mogą osiągać kilkanaście centymetrów. Jest to grzyb ceniony w kuchni za swój intensywny smak i aromat zarówno na świeżo, jak i po suszeniu.

Podgrzybek brunatny (Imleria badia) to często zbierane towarzysz borowika — nieco mniejszy, z ciemnobrązowym kapeluszem i bladą nóżką bez siateczki. Na przekroju miąższ niebieskieje lub sinieje, co może początkowo niepokoić, ale jest to cecha charakterystyczna tego gatunku i nie jest oznaką toksyczności. Podgrzybek jest smaczny, choć nieco mniej aromatyczny od borowika. Rośnie w podobnych warunkach — pod sosnami i świerkami, w borach i na skrajach leśnych. W borach nadmorskich jest bardzo pospolity i można go zbierać w dużych ilościach.

Kurka (pieprzyca, Cantharellus cibarius) to grzyb o żółtopodbarwieniu i charakterystycznym, lejkowatym lub płytko wklęsłym kapeluszu z listewkami (nie blaszkami) zamiast klasycznych blaszek pod spodem. Ma przyjemny owocowy zapach i delikatny, lekko pieprzny smak. Kurka pojawia się w borach sosnowych i mieszanych, lubi mchy i podłoże z igliwiem. Jest jednym z łatwiejszych do rozpoznania grzybów — trudno ją pomylić z gatunkami trującymi (chociaż uwaga na lisówkę pomarańczową, która wygląda podobnie, ale jest nieco jaskrawiej pomarańczowa i ma blaszki zamiast listewek; lisówka jest niskim jakości grzybem jadalnym, ale nie trującym, choć u wrażliwych osób może powodować dolegliwości żołądkowe).

Maślak zwyczajny (Suillus luteus) to klasyczny grzyb borów sosnowych — ma brązowy kapelusz pokryty lepką, śluzowatą skórką, którą należy obrać przed gotowaniem. Nóżka z pierścieniem, miąższ żółtawy lub bladożółty. Maślak pojawia się masowo w młodych i średnich sosnowych borach. Jest smaczny, szczególnie w zalewie lub po usmażeniu, ale ma nieco gorszą opinię niż borowik — głównie dlatego, że jego śluzowata skórka zniechęca niektórych. U osób wrażliwych może powodować dolegliwości żołądkowe po spożyciu w dużych ilościach, dlatego zaleca się spożywanie go w umiarkowanych porcjach.

Koźlarz sosnowy (Leccinum vulpinum) to duży, wyrazisty grzyb z rdzawobrązowym kapeluszem i nóżką pokrytą łuseczkami. Rośnie wyłącznie pod sosnami, stąd nazwa. Jest smaczny po ugotowaniu lub usmażeniu, ale na surowo i po uszkodzeniu mocno czernieje — to normalne i nie jest oznaką toksyczności. Warto wiedzieć, że koźlarze niektóre gatunki (zwłaszcza koźlarz czerwony) mogą powodować dolegliwości pokarmowe, gdy są spożywane niedogotowane lub zbierane niedojrzałe. Gotowanie w temperaturze powyżej osiemdziesięciu stopni rozwiązuje ten problem.

Wśród innych gatunków, które znajdziesz w borach okolic Smołdzina: czernidłak, mleczaj, łysiczka, maślak a w wilgotniejszych miejscach na skraju boru — gąska zielonka (ale uwaga: ta jest jadalna, jednak jej nazwa brzmi myląco). Sezon jesienny przynosi też wielkie wysypy opieniek na pniakach i korzeniach starych sosen — opieniek miodowy (Armillaria mellea) jest grzybem jadalnym o intensywnym smaku, choć wymaga dokładnego ugotowania.

Pieprznik jadalny (kurka) zasługuje na osobne zdanie: to jeden z grzbytów, który szczególnie dobrze czuje się w borach nadmorskich. Wapienne, piaszczyste podłoże, umiarkowana wilgoć i dużo chropowatego mchu tworzą warunki, w których kurka owocuje regularnie i obficie. Wśród mchów między sosnami kurki bywają dosłownie ukryte — ich żółtawa barwa zlewa się z kolorem suchego igliwia i musisz nauczyć się widzieć je aktywnie. Gdy już znajdziesz jedno miejsce, warto zapamiętać je i wracać tam rok po roku — kurka ma tendencję do owocowania w tych samych miejscach przez wiele sezonów z rzędu.

Rydz (Lactarius deliciosus) to kolejny borowy specjał — grzyb o pomarańczowym kapeluszu z koncentrycznymi strefami, który na przekroju wydziela pomarańczowy mleczek. To grzyb mylnie oceniany jako "średnio smaczny" przez tych, którzy gotowali go zbyt długo. Grillowany lub smażony przez kilka minut na mocnym ogniu z solą, zaskakuje intensywnym smakiem. Rośnie wyłącznie pod sosnami, często bardzo blisko pni, i pojawia się od późnego lata do połowy jesieni.

Fot. Jakub Młynarczyk, CC BY-SA 3.0 PL, via Wikimedia Commons

Zasady w parku narodowym i poza nim

To jeden z najważniejszych rozdziałów tego artykułu i chcemy go potraktować z pełną powagą — bo chodzi o przepisy, które istnieją po to, żeby chronić wyjątkowe środowisko, w którym masz przywilej przebywać.

Słowiński Park Narodowy — zakaz zbierania. Na terenie Słowińskiego Parku Narodowego zbiór grzybów, roślin, płodów runa leśnego i jakichkolwiek organizmów jest całkowicie zabroniony. Nie ma wyjątków. Zakaz ten dotyczy całego obszaru Parku, zarówno stref ścisłej ochrony, jak i stref ochrony częściowej (czynnej) i stref krajobrazowych. Jest to zasada, którą obowiązują przepisy polskiego prawa o ochronie przyrody i statutu Parku Narodowego, a jej naruszenie jest wykroczeniem podlegającym karze.

Obszar Parku jest oznaczony na mapach i w terenie tablicami informacyjnymi. Granice Parku możesz sprawdzić na oficjalnej stronie Słowińskiego Parku Narodowego pod adresem spn.gov.pl lub w serwisie Geoportal. Na stronie Parku dostępna jest mapa z precyzyjnym przebiegiem granicy. Warto ją sprawdzić przed wyprawą, zwłaszcza że granica biegnie przez tereny leśne i nie zawsze jest intuicyjnie oczywista w lesie.

Gdzie można zbierać grzyby. Grzybobranie jest dozwolone w lasach zarządzanych przez Lasy Państwowe, które leżą poza granicami Parku. W okolicach Smołdzina i w szerszym rejonie między Parkiem a Sławnem, Słupskiem czy Lęborkiem znajdują się rozległe kompleksy leśne pod zarządem Nadleśnictw Leśnego Czołpino, Łeba i Warcino — i to tam, poza strefą objętą ochroną Parku, możesz zbierać grzyby zgodnie z polskim prawem.

Zasada ogólna w lasach Lasów Państwowych: zbiór grzybów na własny użytek jest zasadniczo dozwolony i bezpłatny, o ile nie naruszasz innych przepisów. Obowiązują jednak ograniczenia ilościowe (grzybobranie na sprzedaż wymaga zezwolenia) i zakazy sezonowe w szczególnie chronionych obszarach. Sprawdź aktualne zasady u miejscowego nadleśnictwa lub na stronach internetowych nadleśnictw, bo przepisy mogą się zmieniać. Przed każdą dłuższą wyprawą warto potwierdzić, że tereny, na które planujesz wejść, nie są objęte żadnym nowym zarządzeniem ochronnym.

Kilka praktycznych zasad odpowiedzialnego grzybobrania, niezależnie od lokalizacji:

Zbieraj tylko tyle, ile zjesz lub zakonserwujesz. Nadmiar grzybów wyrzucony wieczorem to strata — i zabranie miejsca innym zbieraczom oraz zwierzętom.

Nie niszcz grzybni. Przekręcaj grzyba delikatnie i wyciągaj z gleby z całą nóżką, albo odcinaj przy samej podstawie nożykiem. Nie wyrywaj gwałtownie ani nie kopaj. Grzybnia pozostaje w glebie i da nowe owocniki — jeśli nie zostanie uszkodzona.

Zostaw na miejscu grzyby, których nie znasz. Nie zbieraj na zasadzie "może jest jadalne" — to droga do poważnych zatruć.

Wracaj do domu z koszem, nie z workiem foliowym. Kosz pozwala grzybom oddychać i pozwala zarodnikom wysypać się podczas niesienia — co przyczynia się do rozsiewania grzybni w lesie. Foliówka przyspiesza gnicie, dusi grzyby własnym ciepłem i niszczy je już podczas transportu.

Nie wchodź na prywatne tereny zalesione bez zgody właściciela. W Polsce las prywatny nie jest automatycznie dostępny dla zbieraczy.

Kilka słów o praktycznym rozróżnieniu terenów w tej okolicy. Granica między lasami Parku Narodowego a lasami Lasów Państwowych przebiega w terenie i jest oznaczona tablicami, ale tablice mogą być oddalone od siebie nawet o kilkaset metrów. Jeśli nie masz pewności, czy jesteś wewnątrz, czy na zewnątrz Parku, zatrzymaj się i sprawdź mapę w telefonie (aplikacja Mapy.cz lub Google Maps z włączoną warstwą obszarów chronionych pomaga, ale dla pewności warto mieć pobraną mapę offline). Strona spn.gov.pl udostępnia dokładne mapy granic — warto zajrzeć przed wyjazdem z domku i zapamiętać, w którą stronę można iść swobodnie.

Lasy Nadleśnictwa Czołpino i Lasy Nadleśnictwa Łeba sąsiadują z Parkiem i są zarządzane przez Lasy Państwowe. Tam obowiązują zasady ogólne: zbiór na własny użytek jest dozwolony, nie niszczymy siedlisk, nie wjeżdżamy pojazdami poza oznaczonymi drogami. W razie wątpliwości co do aktualnych zasad zbierania możesz bezpośrednio skontaktować się z właściwym nadleśnictwem — adresy i telefony znajdziesz na stronie lasy.gov.pl. Sprawdzaj aktualne zasady, bo przepisy mogą się zmieniać.

Bezpieczeństwo — pewność gatunku

Grzybobranie jest bezpieczną aktywnością, jeśli przestrzegasz jednej prostej zasady: zbieraj tylko to, co znasz z całkowitą pewnością. Brzmi banalnie, ale w praktyce jest to jedyna skuteczna strategia, która chroni przed zatruciem.

Polska jest krajem, gdzie tradycja grzybobrania sięga wieków, i Polacy mają zazwyczaj solidną wiedzę o grzybach — ale to nie oznacza, że każdy grzybiarz jest mistrzem mykologii. Co roku w Polsce notuje się kilkadziesiąt poważnych zatruć grzybami, a część z nich kończy się tragicznie. Najgroźniejszym sprawcą jest muchomor sromotnikowy (Amanita phalloides) — grzyb o bladobeżowym kapeluszu i białawych blaszkach, który rośnie w podobnych warunkach co borowik i którego owocniki, zwłaszcza młode, mogą przypominać laikom inne gatunki. Toksyny muchomora sromotnikowego (amatoksyny) nie tracą swoich właściwości po ugotowaniu, ich działanie pojawia się z opóźnieniem, a na zaawansowane zatrucie nie ma antidotum poza przeszczepem wątroby.

Co to oznacza praktycznie? Nigdy nie zbieraj grzyba tylko dlatego, że "wygląda jak prawdziwek". Jeśli nie jesteś w stanie z absolutną pewnością wskazać po wszystkich cechach, że masz w ręce borowika szlachetnego — kapelusz, rurki pod kapeluszem, kolor nóżki z siateczką, brak zmiany barwy miąższu na przekroju — zostaw go w lesie.

Atlas lub aplikacja. Wychodząc na grzybobranie, szczególnie jeśli nie jesteś doświadczonym grzybiarzem, zabierz ze sobą papierowy atlas grzybów lub zainstaluj aplikację mobilną do identyfikacji grzybów (na rynku jest kilka dobrej jakości, np. Grzyby, iNaturalist). Aplikacje są pomocne, ale nie bezbłędne — traktuj je jako wsparcie, nie jako wyrocznię. W razie wątpliwości — nie zbieraj.

Masz wątpliwości już w domu? Sprawdź każdy grzyb przed włożeniem do garnka. Jeden niesprawdzony grzyb we wspólnym garnku może zakazić całe danie toksycznymi związkami.

W przypadku objawów po spożyciu grzybów — bólu brzucha, nudności, wymiotów, zawrotów głowy, niezwykłych objawów neurologicznych — natychmiast skontaktuj się z lekarzem lub zadzwoń pod numer 112. Informuj lekarza, jakie grzyby jadłeś. Jeśli masz resztki grzyba lub zdjęcia — pokaż je lekarzowi lub do poradni toksykologicznej.

Jedna rada praktyczna na koniec tego wątku: jeśli zbierasz grzyby jako osoba bez dużego doświadczenia terenowego, rozważ pierwszą wyprawę w towarzystwie kogoś, kto zna się na rzeczy. Sąsiedzi, lokalni zbieracze, przewodnicy turystyczni po parku narodowym — wielu mieszkańców okolic Smołdzina zbiera od dziecka i chętnie podzieli się wiedzą. Pierwsza lekcja w terenie, przy prawdziwych grzybach rosnących w prawdziwym lesie, jest warta sto razy więcej niż przeczytanie atlas na kanapie. Rozpoznawanie grzybów to nauka oparta na obserwacji i powtórzeniu, i im szybciej ją zaczniesz, tym szybciej grzybobranie stanie się prawdziwą przyjemnością, a nie stresującym sprawdzianem wiedzy botanicznej.

Kleszcze. W borach sosnowych okolic Smołdzina, podobnie jak w lasach całej Polski, bytują kleszcze (Ixodes ricinus). Kleszcze są aktywne od wiosny do późnej jesieni, szczególnie w wilgotnych miejscach przy ściółce i trawie. Przenoszą borreliozy (boreliozę z Lyme) i kleszczowe zapalenie mózgu (KZM). Przed wypadem w las użyj środka odstraszającego (repelent na ubranie i skórę), załóż długie rękawy i spodnie wsadzone w skarpetki. Po powrocie z lasu dokładnie obejrzyj ciało — kleszcza trzeba usunąć jak najszybciej po jego przyczepieniu. Do usuwania kleszcza używaj pęsety lub specjalnego przyrządu; nie smaruj kleszcza tłuszczem ani spirytusem. Jeśli po kilku tygodniach od spaceru pojawi się rumień w miejscu ugryzienia lub objawy grypopodobne, skonsultuj się z lekarzem.

Fot. Boatbuilder, CC BY-SA 3.0, via Wikimedia Commons

Grzybobranie z psem i z dziećmi

Jeśli jesteś gościem Różanych Domków i podróżujesz z psem lub z dziećmi, grzybobranie jest aktywnością, którą możesz z nimi łatwo połączyć — i która może być dla nich czymś niezapomnianym. Kilka uwag, jak to zorganizować najlepiej.

Psy to naturalni towarzysze leśnych wędrówek, a spacer za grzybami jest dla nich doskonałą stymulacją sensoryczną — nowe zapachy, nowe ścieżki, nowe miejsca do eksploracji. Jeśli wychodzisz z psem na grzyby, pamiętaj o kilku zasadach. Po pierwsze, pies musi być trzymany w pobliżu — w lesie jest zarówno ryzyko zgubienia się, jak i spotkania z dziką zwierzyną. Po drugie, nie pozwól psu wąchać ani gryźć grzybów — psy są wrażliwsze na niektóre toksyny grzybowe i nawet grzyb, który człowiekowi nie zaszkodzi w małej dawce, może zaszkodzić psu. Po trzecie, pamiętaj o kleszczach — psy zbierają ich znacznie więcej niż ludzie, bo poruszają się nisko nad ziemią. Po powrocie z lasu przejrzyj sierść dokładnie.

O tym, jak najlepiej spacerować z psem w okolicach Smołdzina i jakie trasy są dla psiego towarzysza najwygodniejsze, piszemy szczegółowo w naszym artykule o spacerze z psem — znajdziesz tam wskazówki dotyczące konkretnych tras, wodopojów w lesie i zasad obowiązujących w różnych strefach leśnych. Grzybobranie doskonale wpisuje się w schemat leśnego spaceru z psem — wolne tempo, ciągłe zatrzymywanie się, odkrywanie nowych miejsc z boku ścieżki. Pies wtedy jest w swoim żywiole: każda zmiana kierunku to nowy zestaw zapachów, a czas w lesie jest dla niego intensywnym treningiem węchowym i ruchowym.

Z dziećmi grzybobranie jest przygodą i lekcją przyrody w jednym. Dzieci, które uczą się rozpoznawać borowika, kurkę i maślaka w naturalnym środowisku, wchodzą w relację z lasem, która zostaje na całe życie. Kilka praktycznych porad, jak zorganizować wyprawę z dziećmi.

Dopasuj tempo do dziecka. Grzybobranie to nie sprint — to powolna wędrówka, zatrzymywanie się, przyglądanie się. Małe dzieci wytrzymają kilometr lub dwa bez problemu, jeśli mają ciągłe atrakcje po drodze. Daj dziecku własny koszyk — nawet mały, wierzbowy — i niech zbiera to, co chce, pod twoją obserwacją.

Ucz przez ciekawość. Zamiast mówić "tego nie zbieraj, bo trujący", powiedz "popatrz, to muchomor — poznaje się go po białych blaszkach i białym pierścieniu na nóżce. Poznasz go zawsze, żeby wiedzieć, co omijać." Wiedza na temat gatunków trujących przekazana jako edukacja, nie zakaz, znacznie lepiej działa na dzieci.

Ubierz dziecko odpowiednio: długie rękawy, długie spodnie, wygodne buty z zamkniętymi palcami. Las jest pełen pokrzyw, jeżyn i — przede wszystkim — kleszczy. Krem z filtrem i repelent to obowiązek nawet w pochmurny dzień. Po powrocie z lasu koniecznie sprawdź włosy i ciało dziecka pod kątem kleszczy — u dzieci najczęściej kleszcze przyczepiają się za uszami, na linii włosów i w zgięciach kolan.

Pamiętaj o przekąskach i wodzie. Grzybobranie absorbuje tak bardzo, że dzieci zapominają o jedzeniu — a potem nagle są bardzo głodne. Miej w plecaku coś do przekąszenia i butelkę wody. Las wokół Smołdzina jest piękny, ale odległości są prawdziwe i nie ma tu kiosków.

Po grzybach — co dalej

Wróciłeś do domku z koszem. Co teraz? Grzyby to produkt, który wymaga stosunkowo szybkiej obróbki — świeże owocniki trzymają się tylko kilka dni w lodówce, więc warto wiedzieć, co z nimi zrobić jeszcze tego samego dnia lub najdalej następnego.

Suszenie. To najstarsza i najlepsza metoda konserwacji grzybów, szczególnie borowika szlachetnego. Suszony borowik traci objętość, ale koncentruje smak i aromat wielokrotnie — suszone grzyby są aromatyczniejsze od świeżych i mają tę zaletę, że można je przechowywać przez rok lub dłużej. Do suszenia nadają się wszystkie suche grzyby: borowik, podgrzybek, koźlarz. Grzyby kroi się w cienkie plasterki lub pozostawia w całości i suszy w piekarniku w niskiej temperaturze (około pięćdziesiąt do siedemdziesięciu stopni Celsjusza) z uchyloną szparą drzwi lub na sznurku w przewiewnym miejscu. Grzyby suszone można zabrać do domu i używać przez całą zimę — do bigosu, do zupy grzybowej, do sosu.

Prosta kuchnia w domku. Oba domki w Różanych Domkach — Domek Czerwony i Domek Zielony — mają w pełni wyposażone kuchnie, gdzie bez problemu przygotujesz dania z zebranych grzybów. Najprostsze i najsmaczniejsze zastosowanie świeżych grzybów to smażenie na maśle z cebulą i czosnkiem — dwadzieścia minut na patelni, sól, pieprz i świeży tymianek, jeśli masz pod ręką. Dodane do jajecznicy, do makaronu lub po prostu z chlebem i masłem, są daniem, który w mieście nie ma odpowiednika.

Kurki są szczególnie wszechstronne: na maśle z czosnkiem jako dodatek do mięsa lub ryby, w zupie kremowej, w sosie do kaszy lub ryżu. Ich delikatny, owocowy smak nie wymaga dużo przypraw — wystarczy masło, sól i drobno posiekany tymianek lub natka pietruszki.

Maślaki wymagają obrania ze śliskiej skórki kapelusza przed gotowaniem — trwa to chwilę, ale jest konieczne, bo skórka ma nieco gorzkawy smak i u niektórych osób może wywołać dolegliwości żołądkowe. Obrane maślaki są doskonałe do marynowania w occie i zalewie octowej z cebulą, liściem laurowym i zielem angielskim — marynowane maślaki w słoiku to klasyk polskiej kuchni, który możesz zabrać do domu jako pamiątkę z urlopu.

Opieńki (jeśli trafiłeś na nie w lesie) wymagają gotowania: surowe zawierają substancje, które mogą być drażniące dla żołądka. Gotowane lub usmażone są smaczne i mają charakterystyczny, lekko żywiczny aromat. Dobre do bigosu lub jako samodzielna potrawa z cebulą.

Pamiętaj: nie jedz grzybów surowych, jeśli nie masz pewności, że są zdecydowanie jadalne i bezpieczne w tej formie. Większość grzybów jadalnych wymaga przynajmniej krótkiej obróbki termicznej.

Osoby, które chcą zabrać grzyby do domu po urlopie, mogą skorzystać z kilku metod. Najwygodniejsza to suszenie już wspomniane wyżej. Alternatywa to zamrożenie: ugotowane lub zblanszowane grzyby zamrażamy porcjami i trzymamy do kilku miesięcy. Grzyby mrożone tracą nieco tekstury, ale zachowują smak i aromat — świetnie nadają się do zup, sosów i bigosu. Kto ma spirytus i ocet pod ręką, może też zrobić marynaty bezpośrednio w domku — maślaki w zalewie octowej przez noc nabierają smaku, a zamknięte w słoiku na pewno dotrwają do domu. Wyobraź sobie: wrócić z urlopu z domową marynowaną grzybową pamiątką z nadmorskiego boru.

Fot. muffinn, CC BY 2.0, via Wikimedia Commons

Połącz las z morzem

Grzybobranie w borach nadmorskich ma tę unikalną cechę, że możesz w ciągu jednego dnia wyjść z lasu i stanąć nad morzem. Odległość między gęstymi sosnowymi borami wokół Smołdzina a plażą bałtycką to kilkanaście do kilkudziesięciu minut spaceru lub jazdy rowerem, zależnie od wybranego punktu. To kontrast, który jest jednym z największych atutów tego miejsca.

Doskonałym uzupełnieniem porannego grzybobrania jest popołudniowy spacer na dzikie plaże Słowińskiego Parku Narodowego — nieobudowaną część wybrzeża, gdzie piaski i szuwary stykają się z otwartym morzem, a bursztyn po sztormach wyrzuca się na brzeg. O tym, jak szukać bursztynu, kiedy najlepiej wychodzić na plażę i jak zaplanować ten rodzaj spaceru, piszemy w naszym artykule o dzikich plażach i poszukiwaniu bursztynu.

Połączenie grzybów i morza może wyglądać tak: wstajesz rano, jeszcze przed śniadaniem albo zaraz po nim, i ruszasz w las — godzina lub dwie wśród sosen, koszyk w ręku. Wracasz z grzybami, jesz śniadanie lub wczesny obiad, obierasz i suszysz co trzeba albo wkładasz do lodówki. A potem wsiadasz na rower albo w samochód i jedziesz na plażę na resztę dnia. Wracasz do domku na kolację z grzybnymi potrawami, a za oknem zasypia bór sosnowy.

Taki dzień jest kompletny w najpiękniejszym sensie tego słowa. Ktoś, kto przynajmniej raz przeżył to połączenie — świeże grzyby zebrane własnoręcznie i wieczorna zupa grzybowa nad morzem — wraca na Smołdzino ze swoistą tęsknotą. Nasi goście, którzy trafili tu jesienią, są często zszokowani, jak wiele można zrobić w jednym miejscu i jak różne aktywności można połączyć bez konieczności jazdy w odleglejsze miejsca. Plażowanie, las i grzybobranie, ptaki nad jeziorem, rower po szlakach borowych — to wszystko w promieniu kilku kilometrów od Smołdzina, i wszystko w jednym dniu, jeśli tylko masz energię na taką różnorodność.

Jeśli chcesz lepiej zrozumieć, co jeszcze warto zobaczyć i zrobić w tej okolicy — las, morze, wydmy, jeziora, bogata przyroda i historia — polecamy nasz przegląd okolicy Słowińskiego Parku Narodowego, gdzie zebraliśmy wszystkie aktywności i miejsca warte uwagi w jednym artykule.

Leśne wyprawy z Różanych Domków

Smołdzino, gdzie znajdują się Różane Domki, jest miejscem stworzonym dla tego rodzaju urlopu. Nie chodzi tylko o to, że wokół są bory — chodzi o to, że bory są tu stare, gęste, nieprzetrzebione, przecięte ścieżkami leśnymi, do których wychodzisz bezpośrednio z posesji. Żadnych dojazdów samochodem do miejsca startowego. Żadnych tłumów na parkingach. Wystarczy wziąć koszyk i wyjść za furtkę.

Domek Czerwony i Domek Zielony stają się w sezonie grzybobrania bazą dla gości, którzy planują swój dzień wokół porannej wyprawy do lasu. Mamy na miejscu informacje o trasach i terenach leśnych poza granicami Parku, gdzie zbieranie jest dozwolone, możemy też powiedzieć, gdzie w ostatnim czasie słyszano o dobrych wysypach — sąsiedzi i leśnicy chętnie się tymi wiadomościami dzielą. Grzybobranie w okolicach Smołdzina to nie tylko abstrakcyjna atrakcja turystyczna — to część lokalnej tradycji, którą mieszkańcy kultywują od pokoleń.

Jeśli planujesz przyjazd z myślą o grzybobraniu, jesień jest absolutnie najlepszą porą roku. Wrzesień i październik przynoszą nie tylko grzyby — przynoszą kolorową zmianę barw lasu, niższe temperatury idealne do aktywnego wypoczynku, i ciszę, która po letnich tłumach jest prawdziwym odkryciem. Nasi goście, którzy odkryli Smołdzino jesienią, często mówią, że wolą tę porę roku od letniego szczytu. Rezerwacje na wrzesień i październik wypełniają się szybko — dlatego jeśli już dziś wiesz, że chcesz przyjechać na leśne skarby, warto planować z wyprzedzeniem i zarezerwować domek w dobrym czasie.

Masz pytania o dostępność domków, najlepsze terminy na grzybobranie lub jak połączyć leśną wyprawę z innymi atrakcjami okolicy? Napisz do nas przez formularz kontaktowy — znamy te lasy jak własną kieszeń i chętnie pomożemy zaplanować pobyt tak, żebyś z niego wrócił z pełnym koszem, pięknymi wspomnieniami i być może słoikiem marynowanych maślaków pod pachą.

Grzybobranie jest też jedną z tych aktywności, do których nie potrzeba specjalistycznego sprzętu, drogich biletów ani organizowania z wyprzedzeniem. Koszyk (lub mały koszyczek plecakowy), wygodne buty, długie ubrania i odrobina cierpliwości — to wszystko. Reszta to las i to, co mu przyniesie sezon.

Dla nas, jako gospodarzy Różanych Domków, grzybobranie jest czymś, co pokazujemy naszym gościom nie jako atrakcję turystyczną wpisaną w folder reklamowy, lecz jako część codziennego rytmu życia w tym miejscu. Nasi sąsiedzi zbierają grzyby od dzieciństwa, znają każdy zakątek lasu, wiedzą, kiedy jest wysyp i skąd wieją wiatry, które przynoszą wilgoć grzybową. Ta wiedza lokalna jest nieprzeplacona — i chętnie się nią dzielimy z gośćmi, którzy chcą nie tylko pojeździć na rowerze i opalać się na plaży, ale też dotknąć miejscowej tradycji.

Leśna wyprawa za grzybami to jedno z tych doświadczeń, których nie da się zastąpić niczym kupionym w sklepie. Tu, w sosnowych borach wokół Smołdzina, ma ona swój najpiękniejszy wymiar — między zapachem żywicy, szumem koron sosen i radością z każdego znalezionego borowika.